środa, 23 października 2013

jak to się zaczęło..

Hej kochani. To mój pierwszy post na tym blogu. Mam nadzieję, że znajdzie się parę osób, mających ochotę na czytanie tego co zamierzam tutaj opisywać..Postanowiłam , że na początek przybliżę Wam troszkę moją osobę. Mam 20 lat i mieszkam od roku w Niemczech. Jestem ładną blondynką, na pierwszy rzut oka sprawiam wrażenie grzecznej i poukładanej dziewczyny. Moi rodzice oraz znajomi nie wiedzą czym zajmuję się na co dzień, co tak na prawdę jest moim "hobby" a może i regularną pracą ? Wyjechałam z kraju z moim narzeczonym, za granicą mieliśmy znaleźć dobrze płatną pracę, wynająć mieszkanie, ułożyć sobie życie. Jednak po kilku tygodniach mój chłopak musiał wrócić do Polski, ponieważ jego ojciec zachorował. Gdy przyjechałam go odwiedzić do Pl (mojego narzeczonego) okazało się że regularnie mnie zdradzał. To był dla mnie cios.. byliśmy razem trzy lata, kochałam go nad życie, a on... posuwał jakąś 15 latkę... Może dlatego postanowiłam, że zacznę spotykać się z mężczyznami, za pieniądze. Byłam samotna, zrozpaczona, zdołowana, nienawidziłam samej siebie, czułam jakby zawalił mi się świat.. Postanowiłam jednak się nie poddać, wróciłam do Niemiec - tym razem sama. Stwierdziłam że spróbuję zacząć wszystko od nowa. Ciężka praca w fabryce nie przynosiła dużych dochodów, mieszkałam z mamą, ale życie tutaj nie należy do najtańszych. Tym bardziej że w koło tak wiele kusi ! Luksusowe sklepy, piękne ubrania, drogie perfumy.. Chciałam to wszystko mieć, ot tak, dla siebie, chciałam zacząć sprawiać sobie przyjemność, otoczyć się rzeczami materialnymi, żeby zapomnieć.. Powoli zaczęło mi się to podobać, czułam że z dnia na dzień coraz bardziej się wciągam. Kasa z dawania d*** to bardzo brudna kasa, po jakimś czasie ciężko tak po prostu z tym skończyć. Nie pracuję w burdelu. Mam kilku stałych "sponsorów" którym umilam wieczory. Czasami umawiam się przez internet z nowymi, wtedy kiedy nagle potrzebuje więcej gotówki...To wszystko teraz wydaje mi się takie obce.. gdyby ktoś zapytał mnie czy żałuję? Nie , nie żałuję. Jedyne co mogłoby mnie dręczyć, to wyrzuty sumienia. Ale uwierzcie mi, po paru miesiącach takiej "pracy" człowiek nie ma już sumienia, przyzwyczajasz się do tego w taki sposób że to co kiedyś wydawało Ci się obrzydliwe, najgorsze, staje się zupełnie normalne. Ja też się już przyzwyczaiłam.. pozdrawiam :) A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz